Poza domem bez słoiczków

Poza domem bez słoiczków

Lato to czas spędzany poza domem: na placach zabaw, spacerach, dziecięcych festynach. Co zrobić, by przygotowania do dłuższego wyjścia nie stały się koszmarem, a zapomniany słoiczek z jedzeniem nie zepsuł nikomu humoru?


Według najnowszych brytyjskich badań już sześciomiesięczne, siedzące niemowlęta mogą dzielić z nami posiłek, jedząc samodzielnie. Baby-led weaning - w skrócie BLW, jak nazywana jest ta metoda, to sposób na wprowadzanie stałych pokarmów do diety dziecka poprzez pozwolenie dziecku na „samokarmienie"- bez używania łyżek i miksowania papek. Dziecko uczestniczy w rodzinnych posiłkach i samo decyduje, co chce jeść, używając najpierw dłoni, a później także sztućców. To naprawdę bardzo proste!

Baby-led weaning sprowadziły do Polski mamy-emigrantki, które podczas pobytu w Wielkiej Brytanii spotkały się z książką Gill Rapley i Tracey Murkett. Od niedawna książka jest też dostępna w Polskich księgarniach pod tytułem „Bobas lubi wybór".

BLW jest bezpieczne, więc jeśli rodzice stosują tę metodę, warto im zaufać. Z pozwolenia dziecku na samodzielne jedzenie płynie bowiem wiele korzyści. Baby-led weaning pozwala dziecku na odkrywanie smaku, konsystencji, koloru i zapachu, czyli tego wszystkiego, co decyduje o tym, że jedzenie nam smakuje. Zachęca do samodzielności, rozwija pewność siebie. Pomaga rozwijać koordynację ruchową i umiejętność żucia. Sprawia, że wybrzydzanie przy jedzeniu i walka o każdy kęs nie będą miały miejsca. Zachęcany do jedzenia w ten sposób malec zawsze je chętnie, cieszy się z powodu zbliżającego się posiłku, nie grymasi, a do tego jest smakoszem. Przede wszystkim jednak nie jest to żadna wymyślna metoda. Tak jadły niemowlęta przez tysiące lat zanim wymyślono słoiczki.



Ćwiczenia w terenie

Wybierając plac zabaw lub ustalając trasę spaceru, zastanówmy się, czy obok jest jakiś punkt gastronomiczny. Większość restauracji ma w menu proste dania dla dzieci lub zdrowe przystawki, np. warzywa z wody, makaron, ziemniaki na parze. Kawiarnie natomiast w sezonie często proponują zdrowe smakołyki, np. biszkopty z owocami.

Dzięki temu, że maluch, którego mamy pod opieką, zna działanie restauracji, inne zachowania i etykietę, jest gotowy na smaki inne niż w domu, wspólny wypad do ogródka kawiarnianego nie jest dla niego dużym stresem, tylko przygodą. A my możemy przestać nerwowo odmierzać czas do powrotu do domu na zupę o 13 - możemy coś zjeść gdziekolwiek po drodze, nie tracąc czasu i sił na żmudny powrót w upale do domu, a potem ponowną trasę na plac zabaw.

Obecnie wiele kawiarenek przy placach zabaw ma wysokie krzesełka dla dzieci. Wspólne studiowanie karty nawet z niemowlęciem ma sens - maluchy interesują się kolorowymi znaczkami, fotografiami, obsługa nie jest wzburzona, gdy dziecko zechce zacząć posiłek od skosztowania... menu. Wspólne czekanie na potrawy też jest świetnym pretekstem do pobycia razem i zabawy.


Bywalec? BLW-alec!

Jeżeli tylko rodzice zgadzają się na to, by dziecko stołowało się czasami z nami poza domem, możemy zaoszczędzić dużo nerwów, próbując włożyć jedzenie ze słoiczka dziecku do buzi na przygodnym murku lub niewygodnej ławce. Z małym BLW-alcem możemy zasiąść do stołu gdziekolwiek i wspólnie wybrać coś niecodziennego z dziecięcego menu. Także: w drogę i smacznego!




Autorka: Agnieszka Mocarska z portalu www.babyledweaning.pl
Książka „Bobas lubi wybór" ukazała się nakładem wydawnictwa Mamania: www.mamania.pl